Gastrologia to dyscyplina medycyny zajmująca się leczeniem dolegliwości naszego rozbudowanego układu pokarmowego. W obszarze jej badań leżą takie choroby jak przełyku, żołądka, jelit oraz wątroby, trzustki i dróg żółciowych.
Z przykrością trzeba stwierdzić, że w dzisiejszych czasach nie zwracamy w ogóle uwagi na to jak się odżywiamy. Funkcjonujemy w ciągłym pośpiechu i narzekamy na brak czasu. Gonimy za sukcesem zawodowym, ważnymi sprawami i innymi rzeczami. Skutkuje to potem tym, że jemy byle gdzie i byle co. Nie dbamy o zdrowe nawyki żywieniowe, stałe godziny posiłków, realizacje dziennego zapotrzebowania na składniki odżywcze. Spożywamy Fast food’y, które nie posiadają żadnej wartości odżywczej lub inne niezdrowe typy jedzenia. I właśnie to powoduje, że wzrasta zainteresowanie chorobami tego rodzaju i rozwija się bardzo szybko gastrologia.
Coraz częściej mamy poważne kłopoty z naszym układem pokarmowym i jego organami. Wzrastają kolejki do lekarzy gastrologów.
Jeżeli zauważamy u siebie niepokojące objawy gastryczne, nie należy czekać. Wizyta u gastrologa nie musi wiązać się z uciążliwymi badaniami czy czymś niepokojącym lub wstydliwym. Zazwyczaj sam wywiad i odpowiednio dobrane leki mogą znacznie szybko poprawić stan naszego zdrowia i nam pomóc. Nie bójmy się więc wizyt u gastrologów, lecz po prostu dbajmy o nasz organizm w tej kwestii.
Gastrologia może nawet uratować nam życie. Nierzadko objawy układu pokarmowego mogą być oznaką chorób poważniejszych (np. nowotworów), przez co ich wczesne wykrycie i zdiagnozowanie może pomóc nam pokonać poważną chorobę. Nie bójmy się więc tych wizyt i nie wierzmy w stereotypy o uciążliwych badaniach i kłopotliwych pytaniach. Regularne kontrole gastrologiczne umożliwiają nie tylko poprawę funkcjonowanie układu pokarmowego, co znacznie zwiększa komfort życia, ale także ratują życie. Należy zatem o tym codziennie pamiętać, a zasady zdrowego odżywiania jak najszybciej wcielić w życie nasze i naszej rodziny, by z usług gastrologa jak najrzadziej później nie trzeba było korzystać.
Są w życiu codziennym niewskazane połączenia. Mogą być niewłaściwe z powodów smakowych, ale z tej przyczyny, iż mogą wywoływać niestrawności lub inne niepożądane konsekwencje. Mamy jednakowoż do czynienia z połączeniami określonych substancji, których zestawianie wiąże się z niebezpieczeństwem wiele poważniejszych efektów – jakie po prostu może być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. Do tego typu zalicza się sytuacja, w której alkohol i leki są zażywane jednocześnie lub w bliskiej koincydencji czasowej.
Groźne zestawienie nie dotyczy tylko najpoważniejszych leków i mocniejszych alkoholi. Nawet przyjmowanie najpopularniejszych specyfików dostępnych w aptece bez recepty, a nawet w punktach sprzedaży aptekami nie będącymi, w połączeniu ze słabszymi napojami, jednakże zawierającymi alkohol, jak wino czy piwo, może być niebezpieczne.
O tym, czy konkretny środek może być stosowany w połączeniu z alkoholem i jakiego rodzaju konsekwencjami grozi tego typu wymieszanie, jest napisane w ulotce informacyjnej dołączonej do opakowania leku. Alkohol i leki z kategorii antybiotyków to zasadnicze ryzyko dla zdrowia. Tego rodzaju mieszanka może powodować bóle brzucha, wymioty a nawet prowadzić do zapaści. Popularnie zażywany paracetamol (bardzo często będący substancją czynną leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych) w zestawieniu z nawet całkiem niedużą ilością alkoholu (parę piw lub kieliszków wina) może prowadzić do niebezpiecznych, często nieodwracalnych skutków, jak na przykład uszkodzenie wątroby. Też popularna aspiryna w zestawieniu z alkoholem może być groźna. Tutaj ryzykujemy krwawieniem z układu pokarmowego.
Alkohol i leki to nie jest wskazane połączenie. Mimo że nie wszystkie środki, nie w każdej sytuacji i nie u każdego wywołują niebezpieczne dla zdrowia i życia reakcje, nigdy nie mamy pewności, jak zareaguje nasz organizm po wypiciu alkoholu, gdy stosujemy dany lek. Lepiej trzymać się prostej zasady: połączenie alkoholu i leków – nie dziękuję. Tak jak alkohol nie powinien nigdy być łączony z prowadzeniem pojazdów mechanicznych, tak nie powinien być łączony ze stosowaniem leków.
Jeżeli komuś będą łzawiły oczy, to mogą być tego różne powody. Jednym z nich będzie często zapalenie spojówek. Jest to schorzenie oczu, które wywołuje właśnie łzawienie.
Będzie można się go nabawić na przykład wtedy, gdy silny wiatr przez długi czas będzie komuś wiał w oczy. Kiedy już ktoś będzie miał taki problem, powinien najzwyklej wybrać się do okulisty, który w takiej sytuacji może zaordynować jakieś kropelki do oczu, czy inne preparaty, dzięki którym będzie można łagodzić objawy, a równocześnie leczyć owe zapalenie.
Jeśli ktoś nie ma chęci wybierać się z takim problemem do okulisty, będzie mógł poszukać leków, które też będzie można stosować w takiej sytuacji, a które są dostępne bez recepty. Na pewno można się zainteresować tym, żeby znaleźć niejedną witrynę internetową, z której będzie można uzyskać informacje na ten temat. Jeżeli już ktoś będzie miał ochotę dowiedzieć się czegoś o takim schorzeniu, jak zapalenie spojówek, to powinien wystukać dokładnie takie hasło w wyszukiwarce internetowej, a wtedy naturalnie będzie można spodziewać się tego, że ujrzy się sporo takich witryn, z których będzie się można dowiedzieć chociażby tego, jakie środki są rekomendowane przez osoby, które już się z tym zmagały. Na pewno będzie warto zdobyć takie informacje, a to dlatego, że dzięki takim rekomendacjom będzie można brać preparaty, które są skuteczne, nie są kosztowne, jak również, które będzie można zdobyć bez posiadania recepty.
Oczywiście, zapalenie spojówek nie jest niczym przyjemnym i każda osoba powinna troszczyć się o to, żeby się z nim jak najszybciej uporać. Jeżeli środki, które będzie się stosowało, będą skuteczne, będzie się można spodziewać dobrych wyników kuracji. To jest sprawa pierwszorzędna, jeżeli chodzi o to, jakie leki powinno się wybierać. Lepiej jest już przecież wydać nieco więcej pieniędzy, ale móc doprowadzić swoje oczy możliwie najszybciej do właściwego stanu. Jeżeli już dla kogoś ważne będzie oszczędzanie, to niższych cen powinien się spodziewać w aptekach, jakie działają w sieci i to właśnie w nich można kupić potrzebne środki.
Choroba Parkinsona to zwyrodnieniowa choroba ośrodkowego układu nerwowego, charakteryzująca się tym, nieustannym postępowaniem. Niegdyś była określana terminem drżączki pokaźnej. Schorzenie to rozpoznał i opisał jego objawy James Parkinson i od jego nazwiska choroba otrzymała swoje miano. Miało to miejsce w pierwszej połowie XIX w. Choroba ta ze względu na ciągłe postępowanie, prowadzi do coraz poważniejszych utrudnień codziennego życia i poważnych powikłań, które na zaawansowanym stadium przebiegu schorzenia prowadzą do zgonu. Najczęstszym, kończącym się śmiercią powikłaniem jest zapalenie płuc.
Ostatnimi laty najbardziej znaną osobą, którą dopadł Parkinson, i która zmarła w wyniku powikłań tego schorzenia był papież Jan Paweł II. Powinno się mieć w pamięci, iż 11 kwietnia jest Światowym Dniem Choroby Parkinsona.
Pierwszorzędowe objawy choroby Parkinsona to: sztywność osobowości, depresja, zaparcia, spowolnienie i zubożenie ruchów, zwłaszcza trudności w wykonywaniu ruchów precyzyjnych, sztywność mięśniowa i drżenie spoczynkowe.
Niezmiernie istotna w przebiegu choroby, jej leczenia i zmniejszania objawów jest Parkinson dieta. Zalecane jest spożywanie przez chorych posiłków lekkostrawnych i o niskiej zawartości tłuszczu. Powinno się pić dużą ilość napojów. Zminimalizować należy spożywanie pokarmów o niskiej zawartości błonnika, takich jak białe pieczywo, ciasta i banany. Co oczywiste zalecane jest spożywanie produktów bogatych w błonnik, tego typu jak: marchew, kalafiory, maliny, brokuły, porzeczki, śliwki, morele itd. Zalecenia Parkinson dieta są podyktowane koniecznością ograniczenia objawu choroby, jakim są zaparcia.
Choroba Parkinsona wymaga zachowania ścisłej, sprofilowanej diety. Trzeba jednak mieć świadomość, iż dieta nie zastąpi leczenia i rehabilitacji, które są najważniejsze w łagodzenia przebiegu, tej niestety, nieuleczalnej choroby.
Przeziębienie, grypa, zapalenie oskrzeli i wiele innych chorób łączy się z kaszlem. Czym jest ten objaw? To reakcja odruchowa na podrażnienie zakończeń nerwowych w błonie śluzowej górnych dróg oddechowych. W rezultacie mamy do czynienia z gwałtownym skurczem ścian klatki piersiowej, w szczególności mięśni wydechowych i oskrzeli z gwałtownym wyrzucaniem powietrza z płuc i dróg oddechowych.
Jest kilka rodzajów kaszlu. Generalnie mówimy o dwóch rodzajach kaszlu: suchy i mokry. Kaszel suchy towarzyszy zazwyczaj takim schorzeniom jak wirusowe infekcje górnych dróg oddechowych, ale także zapaleniu krtani oraz tchawicy, jednak w przypadku tych chorób mówi się o tzw. kaszlu szczekającym, który nasila się w pozycji leżącej i przy rozgrzaniu.
Mokry kaszel jest związany z odkrztuszaniem wydzieliny z dróg oddechowych. Towarzyszy zakażeniom bakteryjnym dróg oddechowych (np. zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, ale może świadczyć o gruźlicy, chorobie nowotworowej albo alergii. W przypadku kaszlu mokrego drażnienie zakończeń nerwowych w błonie śluzowej powoduje gromadząca się wydzielina śluzowa. Zaś nawracający przez miesiące poranny kaszel mokry może świadczyć o astmie, w przypadku wieloletnich palaczy może świadczyć o POCHP. Kaszel również może być spowodowany mechanicznym uszkodzeniem błony śluzowej górnych dróg oddechowych.
Kaszel jest dolegliwym objawem, który można skutecznie ograniczać przy pomocy syropów na kaszel. Jednakże w przypadku kaszlu z odkrztuszaniem zwłaszcza w przypadku takich schorzeń jak zapalenie oskrzeli kaszel jest wskazany, gdyż sprzyja usuwaniu z organizmu wydzieliny śluzowej przez co łagodzi przebieg choroby, i stąd stosuje się w takim przypadku leki wykrztuśne.
Stawy i ścięgna to niezwykle delikatne i złożone struktury organizmu ludzkiego, łączące kości i zapewniające mechanikę poruszania się i chwytania. Są narażone na częste urazy. Mogą też ulegać wielu chorobom. Jedną z tego typu chorób jest torbiel galaretowata, czyli z języka łacińskiego ganglion.
Czym jest ta choroba? Naukowo określając można stwierdzić, iż jest to “pseudotorbiel łącznotkankowa występująca w okolicach torebek stawowych i ścięgien”. To patologiczna zmiana okolic stawu lub ścięgna, która polega na powstaniu jamy w ciele, która zapełnia się płynną lub galaretowatą treścią. Najczęściej występuje w okolicach nadgarstka, stopy lub stawu kolanowego.
Jak wyżej scharakteryzowany ganglion to typ nowotworu łagodnego, niezłośliwego. Lecz występuje ryzyko przekształcenia się tego przypadłości w nowotwór złośliwy. W celu stwierdzenia charakterystyki zmian (złośliwe czy nie) przeprowadza się badanie określane biopsją, które polega na pobraniu do analizy laboratoryjnej elementu badanej zmienionej tkanki.
Ganglion jest leczony na kilka różnych sposobów. Metoda pierwsza polega na chirurgicznym usunięciu torbieli. Inna metoda to ucisk zmiany w celu jej ustąpienia. Wykonywane jest również zastosowanie punkcji i odessania zawartości jamy. Po zabiegu unieruchamia się staw, by zmniejszyć do minimum niebezpieczeństwo powrotu schorzenia.
Leczenie zwyrodnienia, jakim jest ganglion jest przeprowadzane przez lekarza specjalistę, jakim jest ortopeda. W bardziej zaawansowanych przypadkach może być konieczne wsparcie chirurga jak również onkologa.
Bardzo długo medycyna nie zajmowała się poważnie objawami bólowymi, pacjenta miało boleć i już, uważano, że to naturalny, a czasem potrzebny objaw chorobowy.
Z ołówkiem w ręku
Przekonanie, że z bólem należy w medycynie walczyć jest stosunkowo nowe. Obecnie, aby lepiej poznać rodzaj bólu pacjenta, stosuje się specjalne kwestionariusze, które chory wypełnia wraz z psychologiem.
Pacjent wybiera jedno z podanych określeń, które wydaje mu się najbliższe jego odczuciom. Wypełniony kwestionariusz pomaga lekarzom dokładnie określić miejsce, nasilenie i rodzaj bólu (np. głęboki, piekący ból w okolicach barku).
Od 1 do 10
Na niektórych oddziałach szpitalnych nasilenie bólu pacjenta zapisuje się na karcie chorego lub specjalnej skali. Najczęściej chory określa intensywność odczuwanego bólu w skali liczbowej od 0 (brak bólu) do 10 (najsilniejszy ból, jaki pacjent może sobie wyobrazić). Jest to tzw. ocena numeryczna. Istnieje też ocena wizualna bólu – skala wzrokowo-analogowa. Pacjent posługując się linijką o długości 10 cm, określa natężenie swojego bólu (tu również 0 oznacza brak bólu, a 10 – najsilniejszy ból. Jest także ocena werbalna, opisująca ból według 4 stopni: brak bólu, słaby ból, ból umiarkowany, ból silny (dodatkowy piąty stopień może oznaczać ból nie od zniesienia).
Szczególnie w onkologicznej terapii paliatywnej taka informacja jest dla lekarza bardzo cenna, bowiem nasilenie bólu wskazuje jednocześnie na stan fizyczny i psychiczny pacjenta, co pozwala modyfikować terapię. Zaznaczanie bólu na skali ma również znaczenie dla pacjenta – jeśli wartości zmniejszają się w trakcie trwania terapii, chory, chociaż cierpi, to wie, że dolegliwości powoli ustępują.
Już samo określenie istoty bólu sprawia kłopoty. Najczęściej używa się definicji Międzynarodowego Stowarzyszenia Badań Bólu, która mówi, że jest to „nieprzyjemne zmysłowe i emocjonalne doświadczenie związane z rzeczywistym lub potencjalnym uszkodzeniem tkanek albo opisywane w kategoriach takiego uszkodzenia”. Specjaliści zwracają tutaj uwagę na dwie „twarze” bólu. Jedna dotyczy wrażeń czuciowych, ale równie ważna i starsza ewolucyjnie jest twarz druga, czyli negatywne emocje mu towarzyszące. Ból jest po prostu przykry, niechciany, związany z psychicznym cierpieniem. Na dodatek może on dotyczyć uszkodzenia, którego wcale nie ma! Chory odczuwa przykładowo ból fantomowy. Innym rodzajem bólu, w którym teoretycznie nic nie powinno boleć, jest ból psychogenny.
Mechanizm najczęściej odczuwanego bólu somatycznego jest pozornie prosty. Na skórze znajdują się duże ilości receptorów bólu (nocyceptorów) reagujących
na bodźce chemiczne, cieplne i mechaniczne, które mogą potencjalnie uszkodzić tkanki. Nocyceptory odpowiadają jednak tylko wtedy, kiedy nasilenie bodźca przekroczy pewną wartość zwaną progiem bólu. Poniżej niego nie czujemy bólu (wyobraźmy sobie, co by było, gdybyśmy reagowali bólem na najmniejszy dotyk). Istnieje jeszcze jedna granica – bólu, którego nie możemy już znieść – nazywa się ona tolerancją bólu. Zależność jest prosta: im większa tolerancja, tym większy ból możemy wytrzymać.
Receptory bólu są wolnymi zakończeniami dwóch rodzajów włókien nerwowych: szybko przewodzących, grubych włókien A delta i wolno przewodzących, cieńszych włókien C. Te pierwsze są odpowiedzialne za prawie natychmiastowe wrażenie silnego, ostrego bólu, który możemy łatwo zlokalizować (pokazać palcem gdzie boli). Jest to tzw. „pierwszy ból”. Włókna C odpowiadają z kolei za pojawienie się tępego bólu, którego tak łatwo nie wskażemy. Jest to tzw. „drugi ból”. Bodźce wędrują wzdłuż tych włókien do rdzenia kręgowego, a następnie do mózgu. Główną stacją przekaźnikową na tym ostatnim przystanku jest wzgórze. Struktura ta filtruje bodźce bólowe i kieruje je do kory mózgowej (części somatosensorycznej, odpowiedzialnej za wrażenia czysto zmysłowe związane z bólem) oraz do układu limbicznego, który zawiaduje z kolei uczuciami towarzyszącymi bólowi.
Ten linijno-przystankowy układ nie jest jednak taki prosty, na jaki wygląda. Sprawę komplikuje teoria bramkowa, która głosi, że na odczuwanie bólu mogą wpływać inne komórki nerwowe (neurony), i to wcale nie tylko te, które przenoszą informacje o bodźcach bólowych. Na przykład znane wszystkim mamom pocieranie brzuszka dziecka rzeczywiście wpływa na złagodzenie kolki, ponieważ wrażenie dotyku tłumi wrażenie bólu.
Często, kiedy odczuwamy ból zlokalizowany w klatce piersiowej, jesteśmy skłonni sądzić, że to boli serce.
Wielu osobom towarzyszy wówczas uczucie niepokoju, wręcz przerażającego strachu przed śmiercią. Przyczyną bólów mogą być oczywiście choroby układu sercowo-naczyniowego, ale nie tylko. Większość dolegliwości bólowych, mimo że niektóre z nich imitują bóle serca, nie ma z nim ani z jakąkolwiek jego chorobą nic wspólnego. Nie znaczy to jednak, że można je lekceważyć.
Przyczyn bólów zlokalizowanych w klatce piersiowej, powszechnie przypisywanych sercu, może być wiele. Można tu wymienić choroby płuc, schorzenia ścian klatki piersiowej, przełyku, jamy brzusznej, a także urazy czy wreszcie stan psychiczny chorego.
Należy podkreślić, że każdy, choćby wymyślony i nieprawdziwy, “ból serca” jest objawem jakiejś choroby, którą trzeba leczyć. Aby sprecyzować przyczynę bólu, należy określić kilka jego cech: lokalizację, promieniowanie, charakter, czas trwania, częstość występowania, czynniki nasilające i przynoszące ulgę, zjawiska towarzyszące pojawieniu się bólu.
Stabilna choroba wieńcowa, w której bóle w klatce piersiowej wywołane są przez określony wysiłek fizyczny i dobrze reagują na leki, może być leczona ambulatoryjnie. Natomiast niestabilna, kiedy bóle nasilają się, trwają długo, a skuteczność leków wieńcowych maleje, wymaga bezwzględnie hospitalizacji – ponieważ w tym przypadku istnieje zagrożenie zawałem.
Przyczyną choroby wieńcowej mogą być różne, jednak podstawowym czynnikiem ryzyka jest miażdżyca.
Aby zmniejszyć to ryzyko, a w konsekwencji zagrożenie zawałem mięśnia sercowego, konieczne jest podjęcie na czas działań profilaktycznych.
Należy do nich:
- zakaz palenia papierosów
- normalizacja wagi ciała
- regularne ćwiczenia fizyczne
- prawidłowe leczenie cukrzycy, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego,
- unikanie stresów.
Do profilaktyki choroby wieńcowej, jeśli nie ma przeciwwskazań (np. choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, uczulenie na salicylany) należy również regularne przyjmowanie kwasu acetylosalicylowego. Na naszym rynku farmaceutycznym występuje on pod różnymi nazwami: Acard, Acesan, Apyrin, Polopiryna, Aspiryna, Cardiopiryna, Galocard itp.
Może go sobie zaordynować każdy pacjent (pamiętając o przeciwwskazaniach) w dawce 75-150mg na dobę, czyli najczęściej 1 tabletkę któregoś z wymienionych preparatów dziennie.
Natomiast diagnostykę, czyli badania potwierdzające lub wykluczające chorobę wieńcową, a więc: ekg., echokardiografię, próby wysiłkowe, SPECT, czyli próbę wysiłkową z użyciem izotopów, 24-godzinny zapis ekg. metodą Holtera, koronografię i inne badania zaleca i interpretuje lekarz. On też dobiera leki, ich dawki, śledzi dynamikę choroby i nadzoruje leczenie.
